Gdy miłość przeminie

W mojej rodzinie nie tylko ja piszę wiersze (o ile w moim przypadku można użyć tego zwrotu). Niedawno okazało się, iż całkiem sprawną pisarką jest moja siostra. Mając chwilę czasu, wenę i dzięki sprzyjającej nastrojom nocy, napisała wiersz, który na tyle przypadł mi do gustu, że postanowiłam umieścić go na swojej stronie. Przyznaję, utwór przerobiłam, ale niezbyt wiele i zachęcam do przeczytania. Wbrew dość melancholijnemu nastrojowi wiersza powstał on w zupełnie innych niż możnaby sądzić okolicznościach. Otóż siostra została natchnięta weną po spotkaniu w autobusie starszej kobiety, która jechała odwiedzić swojego męża … na cmentarzu. Śpieszmy się kochać ludzi.

„GDY MIŁOŚĆ PRZEMINIE”

Pamiętam tę jesień gdy liście spadały
i moje oczy Twoje pokochały.
Potem przyszła zima i śnieg przykrył wszystko,
a Ty byłeś dla mnie cieplutką kołyską.
Każdej wiosny biegłam Tobie na spotkanie
Kiedy całe łąki kwiatami usłane
Biły kolorami w zieleń wielkich drzew.
Nie dla nas był smutek, obraza czy gniew.
Słońce promieniami ogrzewało serca,
Biegliśmy przed siebie – nie chciałam nic więcej.
Każdy rok za rokiem, miesiąc za miesiącem
Przynosił kolejnych wydarzeń tysiące.
Jedne były miłe inne mniej przyjemne,
Ale byłeś przy mnie w dni jasne i ciemne
Czas płynął jak woda, my na niej dryfując
Coraz bardziej obcy, na mieliźnie stojąc,
Zgubiliśmy wątek, wypadliśmy z toru.
Żadne z nas nie miało już tyle wigoru,
Żeby walczyć o ten silny, zwarty uścisk dłoni,
który trzymał dusze w niezwykłej harmonii.
Ktoś o czymś zapomniał, na kogoś nakrzyczał,
O coś nie zapytał i wszystko wyliczał.
Zapomniałeś jakie piękne miałam dłonie.
dotykać te rzadko dotykasz, bo są pomarszczone.
Oczy, już zmęczone, gorzej wyglądają,
jednak wbrew wszystkiemu tak samo kochają.
Biec już nie mam siły i kroki wolniejsze,
Ale wciąż tak samo bije moje serce.
Ja nie widzę w tobie czasu przemijania,
Ty niestety często mówisz przykre zdania.
Nie widziałeś dzisiaj że mam bluzkę nową,
a ja tak łudziłam się o miłe słowo.
Usta mam czerwone tak jak wtedy w parku
mimo kalendarzy, godzin na zegarku.
Twoja obojętność przeszywa do kości,
Nie ma w tobie dzisiaj tamtej namiętności.
Zgasła już ta świeczka, która się paliła.
Zdmuchnął ją wiatr czasu, woda łez rozmyła…
Wieczorami patrzę jak zachodzi słońce.
Chciałabym, by zawsze było tak gorące
Jak wtedy, gdy mocno usta całowałeś,
Trzymałeś w objęciach i oddać nie chciałeś.
Wybaczam ci jednak, nie umiem już walczyć
Te wszystkie wspomnienia…. chyba mi wystarczy.
Pan Bóg dał nam życie, w tym piękno i młodość
lecz jedno i drugie poszło inną drogą.
Dał nam także serce i rozum do pary,
by nie przestać wątpić, gdy zabraknie wiary.
Choć lata minęły, włosy posrebrzały,
oczy me na wieki kochać planowały.
Ty jednak na zawsze kochać mnie nie chciałeś.
Kiedy czas uciekał uczucia zmniejszałeś.
Nie mogę Cię karać, lecz muszę zrozumieć.
W całej tej rozterce tyle jeszcze umiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>