NA POWIERZCHNI

Żyję na powierzchni życia

zamknięta w bezładzie dnia,

dla innych jako Ktoś,

dla siebie jako Ja.

Czas przepływa tuż obok,

daje nadzieję lecz też zapomina.

Nigdy mi się nie uda

jakiejś chwili zatrzymać.

Rozbite lustra przeszłości

odbijają dziwną twarz:

inne słowa, spojrzenia, szepty,

inny spokój, oddech i strach.

Przystanę czasem w swym życiu,

w zamęcie godzin i chwil,

by dostrzec, że za powierzchnią życia

nadziei światełko się lśni.

Dokąd właściwie tak dążę

po mostach, co za mną płoną?

Lepiej za ludźmi iść nieśmiało,

czy z przodu, z głową podniesioną?

Lecz mimo, że wszyscy będą

płakać, czy może się śmiać,

żyję, by na powierzchni życia

zarysować własny ślad.

ZAKOCHANI

Chociaż znam Cię mało

o nic nie zapytam.

Wszystko, co chcę wiedzieć

z gestów Twych wyczytam.

Schowam nasze myśli,

by nic nie zmąciły,

by nas nie znalazły

i nie zagłuszyły.

Pojednania cień

pomiędzy nas wkroczy,

zatrze nam ten świat,

zamknie nasze oczy.

Nocy mętny blask

przestrzeń wnet wypełni,

towarzyszem naszym

będzie księżyc w pełni,

co odbicie swe

zapisze na ścianie,

wyrysuje ślad,

który w nas zostanie.

Każda moja łza

łzą radości będzie,

ocierając ją

radość tę zdobędziesz.

Otulisz mnie snem

dawno zapomnianym,

półsnem na jawie

o nas – zakochanych.

I choć może wkrótce

siebie nie poznamy,

wszystko zapomnimy,

już się nie spotkamy,

to za jakiś czas

na ściemniałym niebie

Ty rozpoznasz mnie,

ja rozpoznam Ciebie.

Uśmiechniesz się do mnie

i ból będzie lżejszy,

bo Twój uśmiech – wiem –

on jest najpiękniejszy.

„NIGDY W ŻYCIU” Katarzyna Grochola

Judyta jest matką samotnie wychowującą córkę. Jest kobietą zaradną, lecz roztargnioną. Praca oraz obowiązki domowe całkowicie wypełniają jej czas. Jednak nie na tyle, aby zapomnieć o miłości. Sympatyczna i pełna humoru opowieść o tym, że warto wierzyć w przypadek i że nigdy w życiu nie trzeba się poddawać. „Nigdy w życiu” jest polskim odpowiednikiem „Dziennika Bridget Jones”. Być może dlatego przyniosła rozgłos Grocholi, pomimo że nie jest to jej pierwsza książka. Lektura warta przeczytania tym bardziej, że pozwala oderwać się od rzeczywistości, choć tak naprawdę każda z kobiet znajdzie w sobie trochę Judyty.

OCEAN ŻYCIA

Na naszym oceanie życia

wiatr nami chwieje, sztorm przewraca,

a my płyniemy dalej,

płyniemy niezachwianie.

Za każdym uderzeniem wiosła

nowe rozchodzą się fale,

a my płyniemy dalej.

Słońce nas wita, księżyc usypia,

lecz i we śnie płyniemy dalej.

Nieraz

ciemny ocean kogoś zabiera,

przewraca się łódka, szum wioseł zamiera.

I robi się smutno jak w głuchym kanale,

ale pamięć zostaje.

A my?

Musimy płynąć dalej.

„GRY NIE TYLKO MIŁOSNE” Irena Matuszkiewicz

Julia Blenda mieszka we Włocławku z rodzicami. Z wykształcenia jest inżynierem informatykiem, pracuje w pewnej firmie za niewielkie pieniądze. Mimo szalonych czasów i rosnącego braku zaufania do drugiego człowieka, walczy o ocalenie przyjaźni i miłości. Jak większość wrażliwych dziewczyn, marzy o silnych męskich ramionach, a przez swoje zamiłowanie do aktorstwa często myli rzeczywistość z wyobraźnią. Książkę czyta się z rosnącym zaciekawieniem, a każda przeczytana strona to porządny zastrzyk dobrego humoru.

 

„MARTA, MONIKA, ADAM” Zofia Lewandowska

Powieść psychologiczno-obyczajowa o losach trzech pokoleń warszawskiej rodziny od początku wojny, poprzez okupację do czasów współczesnych. Ukazuje życie codzienne bohaterów. Książka skupia się na pokazaniu jak trudne jest zbudowanie i osiągnięcie wzajemnego porozumienia. Przede wszystkim porozumienia z bliskimi. Lewandowska próbuje pokazać, że choć czasy się zmieniają, ludzie pozostają tacy sami i mają takie same problemy do rozwiązania.

„ZOO W WALIZCE” Gerald Durrell

Słynny pisarz i przyrodnik angielski opowiada o pobycie w Kamerunie, gdzie zaczął gromadzić różne okazy zwierząt, aby stworzyć własne wymarzone zoo. Durrell opisuje w ciekawy sposób przygody, jakie przeżył ze swoimi zwierzakami po powrocie do Anglii. Książka jest miła, pełna humoru i zawiera mnóstwo ciekawostek o egzotycznych zwierzętach. Idealna na podróż, wprowadza w kolorowy świat otaczającej nas przyrody.

 

„DZIENNIK BRIDGET JONES” Helen Fielding

Kto nie sięgnął po tę lekturę? Chyba tylko nieliczne jednostki. A nawet one prawdopodobnie obejrzały film. Książka jest kapitalnym nudozabijaczem. Trzydziestoparoletnia roztargniona kobieta z kompleksami i zakręconym życiem. Większość kobiet patrzy, tak jak Bridget, nie w lustro lecz w kolorowe czasopisma, gdzie światem rządzi Photoshop. Książka przede wszystkim jest pełna humoru i pomimo nie trudnego do przewidzenia zakończenia, wciąga i nie sposób rzucić jej w kąt. Wydaje mi się, że dalsza recenzja będzie tu zbędna, bo „Dziennik…” po prostu trzeba przeczytać. W skrócie – literatura na obcasach, lecz nie tylko dla kobiet…

JEST TAKIE MIEJSCE

Jest gdzieś takie miejsce,

gdzie mieszka wspomnienie.

Jest gdzieś taki kącik,

gdzie można się skryć.

Jest gdzieś takie drzewo,

co daje schronienie,

i jest takie słońce,

co na niebie lśni.

Jest gdzieś taki wiatr,

co włosy rozwiewa.

Jest gdzieś taki kwiat,

co pachnie jak swój.

Jest gdzieś taka kropla,

co zrodzi ulewę,

i jest taka trawa,

co tańczy wśród pól.

Jest gdzieś taka ścieżka,

co wiedzie do celu.

Jest gdzieś taki ogród,

co pod mgiełką śpi.

Jest gdzieś taki domek,

jeden wśród niewielu,

a w domku tym, w oknie,

światełko się lśni.

.„ZAPOMNIANY JĘZYK PSÓW” Jan Fennell

Jeśli kogoś interesuje bezstresowa tresura psa, to książka ta jest gwiazdką z nieba. Rady opisane przez autorkę są niezwykle pomocne w relacjach człowiek – pies i jak się okazuje, wcale nie trzeba być wykwalifikowanym treserem, aby dobrze wychować psa. Przede wszystkim należy pamiętać, aby nie dopuścić do sytuacji, kiedy zwierzak będzie próbował nas zdominować i zacząć się nami ‘opiekować’, bo zbyt duża odpowiedzialność na naszym ulubieńcu, to pierwszy krok do jego stresów, a w związku z tym – nieposłuszeństwa. Świat, w którym żyjemy jest przystosowany do potrzeb ludzkich, więc tylko i wyłącznie my możemy zapewnić bezpieczeństwo naszym zwierzakom. Fennell pokazuje nam, że aby ‘porozumieć’ się ze swoim ulubieńcem wystarczy po prostu pozwolić, aby to pies zrozumiał nas, a nie odwrotnie. Wydaje się proste i banalne, ale daje oczekiwane rezultaty. A poza tym jak wiadomo – najprostsza droga jest najlepsza.