Wszystkie wpisy, których autorem jest Mrówka

„PORTRET W BIELI”/”VISION IN WHITE” Nora Roberts

pwbJest to pierwsza część „kwartetu” opisującego losy czterech przyjaciółek, które założyły agencję ślubną. Każda z czterech części opowiada o jednej z nich. Każda też zaczyna się epilogiem, w którym mamy okazję poznać cztery małe dziewczynki, szaleńczo zakochane w ceremonii zaślubin. Jako kilkulatki inicjowały śluby, w których panem młodym był nawet pies jednej z nich. W „Portret w bieli” główną bohaterką jest McKensie Elliot– fotografka uwieczniająca na zdjęciach ludzkie emocje związane z tym jedynym dniem. Jako mała dziewczynka zawsze interesowała się fotografią, jednak nigdy nie potrafiła zrobić ładnego zdjęcia. Do czasu, gdy przed jej obiektywem pojawił się niebieski motyl. Wtedy wszystko się zmieniło i Mac dokonała życiowego wyboru. Mac jest żywiołowym rudzielcem, której matka – Linda – skutecznie podcina skrzydła. Linda jest typową kokietką, skaczącą z kwiatka na kwiatek kobietą, przez co Mac ma wrażenie, że i ona sama nigdy nie osiągnie stabilizacji w związku damsko-męskim. Pewnego dnia w jej atelier pojawia się brat przyszłego pana młodego. A chwilę wcześniej Mac wystraszył ptak uderzając w szybę, przez co dziewczyna wylała na siebie sok. Spotkanie tych dwojga zaczyna się niezbyt romantycznie, gdyż Mac jest częściowo roznegliżowana. Co pomyśli Carter Maguire w tej sytuacji? I czy Mac przekona się, że mężczyznom można zaufać? Jak zwykle u Nory, książka jest przepełniona miłością, ale oczywiście są też wątki, gdzie ktoś się pokłóci, powie brzydkie słowo, obrazi się. Jednak wszystko utrzymane jest w atmosferze bogactwa (nie przepychu), piękna i sielanki. Wydawać by się mogło, że to za dużo, zbyt słodko. Ale w jednym z wywiadów Nora Roberts powiedziała, że to są jej książki i jej bohaterowie, więc może stworzyć świat, jaki tylko chce. Czyż nie za to ją kochamy?

It’s the first part of a „quartet” describing stories of four friends, who set up a wedding agency. Each of these parts tells about one of these women. Also, each of these parts starts with an epilogue, where we can meet four little girls madly in love with marriage ceremony. They initiated weddings, where there was even a dog as a groom. In „Vision in white” McKensie Elliott is a main character. She is a photographer who imprints on her pictures human emotions related to this one day. As a little girls she always was interested in photography, but she couldn’t take any good picture. Till the day, when a blue butterfly appeared in front of her camera. Then her life changed and Mac made her life’s plans. Mac is a ginger woman, full of energy, but her mother – Linda – effectively undercuts her wings. Linda is a typical coquette, she changes men very often, hence Mac has a feeling that even she will never achieve stabilization in female-male relation. One day in her atelier a brother of one future groom appears. And a while ago a bird scared Mac by hiting the window so she pour a juice on her clothes. The meeting of these people starts not too romantic because Mac is partly naked. What Carter Maquire will think in this situation? And will Mac start to trust men? As usual in Nora’s books, this book is full of love, but of course there are threads where people argue with each other, they say cuss words, they can be offended etc. But all of it is kept in atmosphere of wealth (not splendor), beauty and idyll. You can think that it’s too much, too sweet. But in one of interviews with Nora, she said that they are her books and her characters so she can create a world like she wants to. Don’t we love Nora exactly for that?

„SZALONA”/”CRAZY” Józef Ignacy Kraszewski

SzalonaKsiążka upolowana dosłownie za złotówkę. Czy była warta nawet tej złotówki? Cóż, każdy musi sam wyrobić sobie opinię na jej temat. Ja do tej pory mam mieszane uczucia. Kilka dni po jej przeczytaniu, ociągałam się z napisaniem recenzji, bo tak naprawdę nadal nie wiem, co z niej wyciągnęłam… Książka opisuje problem emancypacji kobiet. Głównymi bohaterami są Zonia i Ewaryst. Są dla siebie jak dwa odmienne światy – on, chłopiec z dobrego domu, ona kobieta wyzwolona do granic możliwości.  Niby nic nadzwyczajnego, a jednak problem ich nietypowego związku dotyka całej rodziny. Siostra Zoni – Madzia, jest jej totalnym przeciwieństwem. Czytając, miałam wrażenie, że Kraszewski podsumuje książkę jakoś stosownie do okoliczności, wybierze między nowoczesnością a zaściankiem. Jednak nic takiego się nie stało, stąd moje nieokreślone uczucia. Z jednej strony Madzia, wiecznie posłuszna wszystkim osoba, pomimo życia w ograniczeniu społecznym i może też mentalnym, jest osobą optymistyczną. Zonia, która gardzi wszelkiego rodzaju instytucjami typu małżeństwo, jest pesymistką. I tu pojawia się moje pytanie i wątpliwość – może jednak warto iść w tłumie, skoro my też ten tłum tworzymy? A ci co się wychylają – cierpią. Z drugiej strony to właśnie oni poszerzają nam horyzonty. Nie jestem pewna, czy wiem, jakie przesłanie niesie ze sobą ta książka. Czy jest warta polecenia? To zależy od gustu czytelnika. Jednak na pewno czytając, nie byłam ciekawa, jak to wszystko się zakończy i kto/co wygra. Tyle, że koniec nie zaspokoił mojej ciekawości.

I hunted this book for literally 1 PLN. Was it worth this price? Well, everyone would have to create their own opinion about it. After a few days of reading it, I didn’t want to create any review, because I still don’t know what to say about this book… This book tells about emancipation of women. The main characters are Zonia and Ewaryst. They are for each other like totally foreign worlds – he is a boy from a „good-manners house”, she is a very liberated woman. You can say, it’s nothing special, but this problem touches their whole family. Zonia’s sister – Madzia, is her opposite. While reading I had a feeling that the author should summarize the book as appropriate, that he will choose between modernity and a backwater. But nothing happened like this, hence my unspoken feelings. On the one hand Madzia, always an obedient person, despite the life in social constraints and maybe even a mental one, is an optimistic person. Zonia, who despises such institutions like marriage or so, is a pessimist. And here we have my question and a doubt – maybe it’s good to follow the crowd since we make this crowd? And the ones who wants to be different – suffer. On the other hand they are the one who make are horizons wider. I am not sure whether I know anything about the message of this book. Is it worth to recommend? It depends on the taste of the reader. But surely, while reading I was curios what will be the end of it – who/what will win. But, the end didn’t satisfy my curiosity.

„ŁOPATĄ DO SERCA” Marta Obuch

ldsTakiej książki dawno u mnie nie było! I chyba właśnie na to czekałam! Świetny humor, wartka akcja, trzymająca w napięciu, ciekawe postaci. To tylko niektóre z „ochów” i „achów” przypisanym przeze mnie tej książce. „Łopatą do serca” to komedia kryminalna, w której nie ma tak naprawdę głównego bohatera, a właściwie jest ich kilku. Misia – żona gangstera, która od czterech lat niestety nie została o tym bardzo ważnym fakcie poinformowana przez własnego męża (a może nie-męża…?), Zuza – szalona, pozytywna i wiecznie głodna osoba, i to ją najbardziej polubiłam spośród wszystkich postaci. Igła – gangster czy nie gangster, nie będę zradzać szczegółów, oraz Piotrek Marchewka – romantyk i policjant w jednym. Akcja dzieje się w Katowicach i dotyczy kradzieży diamentów. Wątki świetnie przeplatają się ze sobą i do ostatnich stron książki nie wiadomo, jak cała sprawa się wyjaśni. Mamy tutaj też trochę miłosnych fragmentów, nie zbyt przesyconych romantyzmem, ale dlatego też porównywalnych z rzeczywistością. Mam zamiar przeczytać kolejne książki Pani Marty Obuch, bo jej humor oraz styl „wysławiania się” poprzez pisanie, trafia w mój gust. Książkę dosłownie się pochłania i chce się więcej! Brawo dla autora!

 

I didn’t have such book in my hands for a long time! And I think I was waiting exactly for it! Awesome sense of humor, fast action which keeps you in charge, interesting characters. It’s only a few of „oh” and „ah” which I gave as a notes to this book. „Łopatą do serca” is a crime comedy, where there isn’t a main character, or in point of fact there are a few ones. Misia – the wife of a gangster, who wasn’t informed by her husband (or maybe not her husband…?) about this really important fact for four years, Zuza – crazy, positive and always hungry person, and she was the one who I liked the most of all. Igła – gangster or maybe not a gangster, I am not going to reveal any details, and Piotrek Marchewka – romantic guy and a cop in one person. Action of the book takes place in Katowice and it’s about stealing of diamonds. Threads are really well connected and till the last pages of the book you don’t know what happend and what will be the end of it. We also can find here a few moments about love, not too much romantic, but thank to it you can compare it to the reality and believe it even more. I am going to read another books of Marta Obuch, because her sense of humor and style of „speaking” by writing is totally my taste. You can literally engulf this book and you want more and more! Bravo for the author!

„BYŁ SOBIE PIES” / „A DOG’S PURPOSE: A NOVEL FOR HUMANS” W. BRUCE CAMERON

bspHistoria jednego psa, który odradza się kilka razy, by wypełnić misję – wiernie towarzyszyć swojemu „człowiekowi” w jego życiowej wędrówce. Skoro pies żyje kilka razy krócej niż my, ludzie, miłym doświadczeniem byłoby, aby psy, które kochamy i traktujemy jak członków rodziny, były z nami do końca naszych dni. Jednak nie jest to takie proste. A przynajmniej nauka nie dowiodła takich przypadków o kilkukrotnym odradzaniu się kogoś lub czegoś. Istnieje pogląd religijny na ten temat, ale skupmy się na książce i jej przesłaniu. Zatem przesłanie jest całkiem fajne i pokrzepiające duszę – miłość zwycięża wszystko. Pomysł też, bo możemy tu spojrzeć na świat oczami psa, a raczej „zwąchać” go za pomocą nosa. Jednak książka, w mojej opinii, bardzo przypomina inną. Mam na myśli słynną pozycję (oraz film) „Marley i ja”. Jak dla mnie tamta książka jest prawie idealna! Natomiast „Był sobie pies” jest do niej podobna, a to znaczy, że kilka wątków, pomiędzy tymi lekturami, się pokrywa i książka traci na wartości. A powinna poruszyć, uzmysłowić, nauczyć, pocieszyć. Według mnie jest płaska i choć momentami śmieszna, na kolana nie rzuca. Oczywiście miło się ją czyta (o psie głuptasku), więc nie zaszkodzi zapoznać się z tą pozycją i wyrobić sobie własną opinię.

 

The history of one dog, which is reborn a few times to complete the mission – faithfully accompany his „human” in his life’s trip. Since a dog lives a few times shorter than us, people, it would be a nice experience in order that dogs, which we love and treat as members of family, would be with us till the end of our lives. But it’s not that easy. And at least science didn’t show us such examples of several rebirths of somebody or something. There is a religious view on the subject, but here we should focused on the book and its message. So, the message is quite nice and heartening our soul – love wins everything. The idea of the book is also nice, because we can see the world by eyes of a dog, or rather „sniff” it by nose. But in my opinion this book is very similar to another one. I’m telling about the famous book (and the movie) „Marley and I”. For me that book is almost perfect! But „A dog’s purpose…” is alike, and that means, that a few threads between these two books are the same and because of it the book, which we are talking about, loses its value. And it should touch us, explains something, give us a little knowledge, cheer us up. I think this book is just flat and though it has some funny moments, it doesn’t tell me to kneel. Of course it’s quite nice to read it (about dog the noodle), so it’s good to let yourself to read this book and create your own opinion.

„WET. MOI WSPANIALI DZICY PRZYJACIELE” / „THE VET. MY WILD AND WONDERFUL FRIENDS” Luke Gamble

wetNatknęłam się na tę książkę w sklepie. Była w promocji, więc skorzystałam i ją zakupiłam. Później zauważyłam, że Luke Gamble jest następcą Jamesa Herriota, co niezmiernie mnie ucieszyło, bo – jak wiadomo – Herriot, póki co, jest dla mnie mistrzem pisania. I nie zawiodłam się, bo Luke Gamble pisze niebanalnie, trochę z przekąsem, ale też z wielkim uczuciem do zwierząt. I nie tylko do nich, bo w książce pojawia się kobieta, która wzbudza zainteresowanie głównego bohatera. Każdy rozdział to inne przygody i inny temat, a jednak wątki przeplatają się ze sobą i tworzą spójną całość, więc książkę czyta się miło i całkiem szybko. Jedyne, co mi przeszkadzało, to zbyt dużo energii pisarza, która wręcz rozsadzała stronice. Przykładem może być choćby wzięcie udziału w maratonie i przebiegnięcie go ostatkiem sił (po niewyspanych nocach, wymiotach i ekstremalnym odwodnieniu). Mało kto, o ile w ogóle taki ktoś istnieje, mógłby pokusić się o taki „czelendż”. Jednak w ogólnej opinii, książka bardzo przypadła mi do gustu i jak najbardziej polecam ją wszystkim, nie tylko tym zainteresowanym weterynarią, bo z tej dziedziny nie mamy tu zbyt wielu ciekawostek.

 

I found this book at a store. It was on sale, so I grabbed and decided to buy it. Later I noticed that Luke Gamble is consider as James Herriot, and it was really nice to my ear, because – as you know – Herriot, for now, is a master of writing in my opinion. And I wasn’t dissapointed, because Luke Gamble writes really interesting, a little bit with sarcasm, but also with a lot of love to animals. And not only to them, because in the book a woman appears, who arouses interest of main character. Each chapter tells about different adventures and it’s a different topic too, but in general threads are connected and create coherent whole, so you can read this book very easy, nice and quite fast. The only thing, which was disturbing for me was too much energy of the author, which literally exploded on pages. A good example of it can be taking a part of marathon and running it with no power at all (after sleepless night, vomiting and extremely dehydration). Not every man can cope with such challange, if any. But in general, I liked this book very much and of course I recommend it to everybody, not only to the ones who are interested in veterinary field, because there wasn’t too much about this profession.

„PAN RACZY ŻARTOWAĆ, PANIE FEYMNAN. PRZYPADKI CIEKAWEGO CZŁOWIEKA”/”SURELY YOU’RE JOKING, MR. FEYNMAN. ADVENTURES OF A CURIOUS CHARACTER” Richard Feynman

pan-raczy-zartowac-panie-feynmanJest to jedna z najlepszych książek, jakie dotychczas przeczytałam! Jest w niej wszystko, co lubię – nauka, biografia i humor. Richard Feynman jest noblistą w dziedzinie fizyki. Opowiada tu m.in. o pracy nad stworzeniem bomby atomowej, o występach w zespole grającym sambę, o nauce podrywu, o próbie ogłupienia biurokracji itp, czyli, jak widać, różnorodność w najlepszym wydaniu. Ten ekscentryczny naukowiec albo zdobywa czyjąś sympatię albo nie. Nie sposób przejść obok niego obojętnie. W moim przypadku była to miłość od pierwszych stron książki. Bardzo podoba mi się logiczne podejście do wszelkich aspektów życia, nauki. I właśnie to dostajemy od Feynmana – realizm. „Pan raczy…” to zbiór wspomnień autora, autobiografia, pełna przygód i anegdot opowieść. Po książkę tę nie musi sięgać tylko i wyłącznie naukowiec. Jest ona świetna również dla przeciętnego czytelnika. Uwielbiam inteligentny humor, dlatego na pewno wrócę do książek tego autora.

It’s one of the best books I’ve read for now! There’s everything what I like – science, biography, humor. Richard Feynman is a Nobel Prize winner in physics. He tells here, inter alia, about his work on creating the atom bomb, about his performances in a band playing samba music, about trying to get how to flirt with girls, about an attempt to fool the bureaucracy etc, so as you can see, there’s diversity in all its finest. We like this eccentric scientist or we don’t. It’s impossible to pass by this man. In my case it was the love from the first pages of the book. I like very much logical approach to every aspects of life, science. And here this is exactly what we get from Feynman – realism. „Surely…” it’s a collection of memories of the author, autobiography, full of adventures and anecdotes story. You don’t have to be even a scientist to read this book, it’s good for an average reader too. I love intelligent humor so I’m sure I’ll get back to books of this author.

„BEZPIECZNA PRZYSTAŃ”/”SAVE HAVEN” Nicholas Sparks

bezpieczna-przystanDo nadmorskiego miasteczka, w pewien letni dzień, przyjeżdża tajemnicza kobieta. Wynajmuje mały domek na uboczu i zaczyna pracę w lokalnej knajpie jako kelnerka. Nie jest zbyt towarzyska i nie próbuje nawiązywać zbyt osobistych kontaktów z mieszkańcami. Niespodziewanie skupia na sobie uwagę sprzedawcy sklepu – miłego wdowca, który przez wiele lat pracował w wojsku jako terapeuta maltretowanych kobiet. Alex jest mężczyzną, któremu każda kobieta mogłaby zaufać, jednak główna bohaterka – Kate – z racji swojej przeszłości, postanawia trzymać się na dystans. Niespodziewanie wbrew sobie zaczyna coraz bardziej angażować się w jego życie. Kate poznaje pewnego dnia swoją sąsiadkę. Dziewczyna ta pracuje jako psycholog, a po pracy cały czas próbuje wyremontować swój dom. Razem z Kate spędzają bardzo miłe babskie wieczory. Ale pewnego dnia Kate zauważa, że Joe się wyprowadziła. A nawet więcej, nigdy tu nie mieszkała… Kim w takim razie była? I jaki miała wpływ na relacje Alexa i Kate? To moje drugie spotkanie ze Sparksem. I kolejny raz muszę przyznać, że jest on mistrzem fabuły. Ale też kolejny raz stwierdzam, że to nie jest mój styl. Wolę, aby romantyczne książki wywoływały u mnie „motylki” podniecenia, a nie „motylki” strachu. Niemniej jednak polecam tę lekturę, ponieważ sposób, w jaki została napisana, jest naprawdę świetny.

One summer’s day to a seaside town comes a secret woman. She rents a small house out of the road and she starts to work as a weitress in a local pub. She’s not too sociable and doesn’t try to make too personal contacts with locals. Suddenly she’s get an attention of a seller of some market – a nice widower who for years used to work in the army as a therapist of abused women. Every woman could trust Alex, but the main character – Kate – because of her past, decides to keep her distance. Out of the blue, in spite of herself, she starts to get involved more and more in his life. One day Kate meets her female neighbour. This girl works as a psychologist and after work she tries to fix her house. Together with Kate they spend very nice woman’s evenings. But the other day Kate notices that Joe moved out of here. And even more, she’s never lived here before… Who was she, in this case? And what was her influence on Alex and Kate’s relation? This is my second meeting with Sparks. And again I have to admit that he’s a master of stories. But also again I find it’s not my style. I want a romantic book to give me „butterflies” of excitement, and not only „butterflies” of the fear. However I recommend this book, because the way it was written is really great.

„LIST W BUTELCE”/”MESSAGE IN THE BOTTLE” Nicholas Sparks

list-w-butelceRomans niekoniecznie musi być z happy endem, a jednak może przyspieszyć bicie naszego serca. Sparks jest mistrzem fabuły. O listach w butelkach czytaliśmy w baśniach lub opowieściach o zamorskich wojażach. Tymczasem taka przygoda przytrafia się głównej bohaterce – Theresie Osborne. Pewnego dnia nad brzegiem oceanu Theresa znajduje butelkę zawierającą romantyczny i bardzo osobisty list napisany przez pewnego mężczyznę do jego zmarłęj żony. Zainteresowana listem, Theresa, postanawia odszukać autora tej wiadomości. Nie musi czekać zbyt długo na wyniki swojego planu. Wkrótce poznaje Garretta – mężczyznę prawie idealnego, ale czy przeznaczonego właśnie dla niej? Książka jest naprawdę fajna i bardzo dobrze napisana. Polecam ją w szczególności kobietom, gdyż to właśnie one lubią coś w stylu melodramatów. Mi osobiście książka się podobała, ale była dla mnie po prostu smutna. A nie tego oczekuję od książek, w których aż kipi od uczuć. Do twórczości Sparksa jeszcze wrócę, by dać mu szansę zdobycia mojego „uznania” :)

A romantic book doesn’t have to be „happy ended”, but it can still speed up the heartbeat. Sparks is a master of a stories. About letters in bottles we used to read in legends or tales about overseas journeys. This time such experience happens to the main character of the book – Theresa Osborne. One day by the shore of the ocean Theresa finds a bottle which contains a romantic and very personal letter written by a man to his late wife. Intrigued by the letter, Theresa, decides to find the author of the message. She doesn’t have to wait too long for the results of her plan. Soon she meets Garrett – an almost perfect man, but is he dedicated exactly to her? The book is really nice and very well written. I recommend it especially to women, because they like something like melodramas. For me the book is good, but it was just a little bit sad. And this is not what I expect from books where there’s seething from feelings. I’ll get back to creation of Sparks to give him a chance to get my „appreciation” :)

„MAŁOMÓWNY I RODZINA” Małgorzata Musierowicz

malomownyKsiążka opowiada o przygodach trójki rodzeństwa w Śmietankowie. Mamy tu dwóch szczupłych chłopców – Munio i Tunio oraz ich młodszą siostrę, którą pieszczotliwie wszyscy nazywają Rzodkiewką, ponieważ nie je ona mięsa. Rodzina Ptaszkowskich przeprowadza się na wieś, są wakacje, a więc i nastrój panuje tu sielankowy. W rodzinie tej mamy jeszcze jednego członka – kurczaka o imieniu Franciszek Małomówny. Na początku książka była dla mnie zbyt „słodka” i dziecinna. Jednak z każdą stroną zaczęłam przyzwyczajać się do stylu pisania autorki. Podczas czytania zauważyłam też, że zagłębiłam się w książkę na tyle, by być ciekawa, co będzie dalej (gdyż mamy tu też, całkiem niezły, wątek sensacyjny). To jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Małgorzaty Musierowicz, ale myślę, że wrócę do jej książek, gdy będę potrzebowała lektury, która w chłodne jesienne wieczory przypomni mi beztroskie wakacje.

The book is about adventures od siblings in Śmietankowo. We have here two slim young boys – Munio and Tunio, and their little sister, who is affectionally called as a Radish, because she doesn’t eat meat. Ptaszkowscy family is moving to a village, there’s summer, so also the mood of the book is idyllic. There are also one more member of the family – a chicken named Franciszek Unconversable (however, it sounds weird in english :)). At the beginning, the book was too „sweet” and childish for me. But with every page I started to get use to the style of writting of the author. During reading I noticed also that I delve into the book as much as it’s enough to be intrigued what will be later (because we have here also, quite good, sensational topic). This is my first meeting with the creation od Małgorzata Musierowicz, but I think I will get back to her books, when I will need a book, which reminds me carefree summer season while there’ll be a cold fall’s evening outside.

„ŚWIĘTE GRZECHY” / „SACRED SINS” Nora Roberts

swiete_grzechyPsychopatyczny morderca zabija kobiety, by uwolnić je od grzechu. Przy ciałach tych kobiet policjanci znajdują kartki z napisem „grzechy są jej odpuszczone”.  W śledztwo zostaje zaangażowana Tess Court – psychiatra z wieloletnim doświadczeniem. Ma ona pomóc w ustaleniu portretu psychologicznego zabójcy. Okazuje się, że to zadanie zbliża ją do jednego z policjantów. Ale też niesie za sobą ryzyko, bo Tess staje się następnym celem mordercy. „Święte grzechy”, podobnie jak „Bezwstydna cnota”, to literatura sensacyjna, więc niekoniecznie jest to coś, co lubię. Ale uważam, że Nora Roberts nawet z najbrzydszego scenariusza potrafi stworzyć dobrą powieść romantyczną. Jedyne, co było dla mnie ciężkie do czytania, to sposób myślenia zabójcy. Niespecjalnie jestem zainteresowana tym, co siedzi w głowach takich osób :) Niemniej jednak książka była bardzo ciekawa i czekałam z niecierpliwością na rozwikłanie zagadki – kto to wszystko zrobił?

A psychopatic murderer kills women to relieve them from a sin. He always leaves a piece of paper on their bodies, where’s written: „her sins are forgiven”. Tess Court is involved in the investigation. She’s a psychiatrist with years of experiences. She’s going to help the police to determine the psychological portrait of the murderer. It turns out that this task makes her being closer to one of police officers. But it’s also a risk because Tess becomes the next goal of the murderer. „Sacred sins”, same as „Brazen virtue”, is a detective story, so actually it’s not what I like. But I think that Nora Roberts can create a good romantic story even from the ugliest scenario. The only difficult thing for me to read about, was the way of thinking of the murderer. I’m not too interested in what’s inside minds of such people :) However the book was very interesting and I couldn’t have waited for unravel the mistery – who did this all?